chają go, bo stanowi zagrożenie. Jest susza, wody może nie wystarczyć dla

Mayfair, mieszkali skromniejsi i mniej znani przedstawiciele arystokracji, a ciotka Fiona
- Och, Bryce - jęknęła, kryjąc twarz na jego piersi. Przytulił ją i pomyślał, że chyba jest świadkiem pod policyjną ochroną i będzie zeznawała w jakimś procesie.
nią zamknęły. Nocne powietrze było rozrzedzone i chłod-
- Bogactwo daje pewne przywileje.
- Nie. Jestem po prostu zmęczony. Czy harpie i panna Gallant już wstały?
- Dobry wieczór - powiedział.
- Lucienie?
- Za co?
Zrozumiał jej pytanie. Podobnie jak on, nie zapomniała, że kiedyś był pewien swego szczęścia: znalazł ukochaną, znalazł miłość. Czuł od dawna, że Lily obwinia siebie o tamten jego zawód.
turkusowe.
Odwrócił się do niej plecami, klnąc własną słabość. Robiło mu się niedobrze na myśl, że omal nie uległ.
- Tak jest lepiej. Wykonujesz odpowiedzialną pracę, którą bym ci tylko komplikowała.
- Jestem dziwnym facetem.
Wzdrygnął się na dźwięk suchego, odpychającego głosu, tyle w nim było wyniosłości, pogardy, lekceważenia.

ktoś, kto chce dopaść ciebie.

że wraca je) dobry nastrój.
- Lucienie, to za dużo - zaprotestowała. - Już dałeś mi więcej, niż się spodziewałam.
Lady Victoria obrzuciła ją badawczym spojrzeniem, po czym się roześmiała.

Ze wstydem pomyślał, że zupełnie go nie obchodzi, kto poślubi kuzynkę, byle tylko zabrał ją

teorii.
– Richard, zmieniłam zdanie. – Rainie usiadła na pobliskiej ławce, nie spuszczając z
- Włożę podwiązki - dodała szybko.

- Ustaliliśmy, że ma pani mówić bez ogródek, prawda?

wydaje się jednorazowych przepustek?
co dokładnie wie. Zna moje hobby, moje upodobania, nawyki i dziwactwa,
– Tak. – Zawahała się. – Jestem mu winna choćby tyle.